Przedmoście Warszawa

Przedmoście Warszawa to pozycja obronna rozciągająca się od rzeki Narwi w okolicach miejscowości Rynia do rzeki Wisły w okolicach miejscowości Nadbrzeż. Miała ona za zadanie osłonięcie ważnego węzła drogowo-kolejowego, jaki stanowiła Warszawa, oraz przepraw przez Wisłę i Narew w Warszawie, Modlinie, Zegrzu przed atakiem ze wschodu.

Koncepcje ufortyfikowania wideł rzek Bugo-Narwi i Wisły przed 1915 rokiem

Obszar w widłach Bugo-Narwi i Wisły jako pierwszy strategicznie wykorzystał szwedzki król Karol X Gustaw w czasie II wojny północnej w latach 1655–1657. Wzniesione przez Szwedów, a potem również Brandenburczyków polowe obozy w Modlinie i Pomiechówku, wspomagane przez garnizony z Warszawy i Pułtuska, blokowały wojskom polskim dostęp do Prus Królewskich i Książęcych oraz stały się podstawą do działań przeciwko Polakom w kampaniach 1656–1657 roku.
Podobnie postąpił Napoleon Bonaparte budując twierdze w Modlinie, Serocku oraz na Pradze, które stały się bazą dla Armii Księstwa Warszawskiego w czasie wojny z Austrią w 1809 roku, a następnie osłoną kontrofensywy księcia Józefa Poniatowskiego, która przywróciła Polsce Zamość i Kraków.
Rosjanie okupujący ziemie Królestwa Kongresowego po Powstaniu Listopadowym poszli o krok dalej, rozszerzając fortyfikacje o przeprawy na Narwi w Zegrzu, Różanie, Ostrołęce, Łomży, Osowcu i Grodnie, zaś na linii Wisły budując twierdze w Warszawie oraz Dęblinie, jednocześnie porzucając stare umocnienia Serocka czy Tykocina. Ostrze rosyjskich fortyfikacji wysuniętych przeciwko Rzeszy Niemieckiej i Austro-Węgrom tworzyły twierdze Warszawa, Modlin i Zegrze. Aby wzmocnić siłę swych fortyfikacji zaprojektowano połączenie ww. trzech twierdz kilkoma fortami, co umożliwiłoby im wspólną obronę okrężną – tak powstał Warszawski Rejon Forteczny. Projekt ten nie został jednak przez carskich budowniczych w pełni zrealizowany. Katastrofa w wojnie z Japonią w latach 1904–1905, a potem rewolucja w Rosji spowodowały, że wybudowano tylko 4 z 7 planowanych fortów (Dębe, Beniaminów, Kawęczyn, Wawer) oraz zbudowano drogę rokadową Wawer–Zegrze.
Rok 1909 przyniósł zmianę doktryny wojennej Rosji, porzucenie koncepcji obrony Narwi i Wisły oraz kasację twierdz Warszawa, Dęblin, Zegrze, Różan i Łomża. Burzenie rozpoczęto od niszczenia wschodnich fortyfikacji Warszawy oraz fortów w Wawrze i Kawęczynie.

Brückenkopf Warschau w latach 1915–1918

Kolejny rozdział militarnych dziejów wschodniego przedpola Warszawy rozpoczyna budowa przez kajzerowskie Niemcy rozległego przedmościa (niem. Brückenkopf), wybudowanego w latach 1915–1916 do obrony przepraw na Wiśle i Narwi przed spodziewaną kontrofensywą wojsk rosyjskich. Opierało się ono o ciąg piaszczystych wydm i podmokłych lasów od Ryni nad Narwią, poprzez włączone do nich pozostałości carskiego fortu w Beniaminowie, ciąg wydm Dąbkowizna–Struga–Zielonka, poligon w Rembertowie, Starą Miłosną, Majdan, Wiązownę i dalej, wzdłuż Mieni i Świdra, przez Józefów i Nową Wieś do Wisły.
Nowoczesne, wkomponowane w wydmy umocnienia typu półstałego składały się z kilkudziesięciu żelbetowych schronów dla obserwatora artylerii schronów dla ciężkich karabinów maszynowych MG-08, schronów biernych stanowiących ukrycie dla piechoty przed ostrzałem artyleryjskim, a także kilkuset ukryć, wykonanych z ocynkowanych prefabrykatów na bazie blachy falistej, zakopanych w ziemi. Całość pozycji dopełniały rowy strzeleckie, dobiegowe i pas zapór z drutu kolczastego na stalowych słupkach.
Słabość carskiej armii i ustawiczne klęski przez nią ponoszone sprawiły, że umocnienia Przedmościa Warszawa stały się niepotrzebne i dowództwo niemieckie wydało rozkaz ich rozbiórki. Dokonywały jej cywilne firmy, odzyskując cenną stal ze schronów i przeszkód drutowych, natomiast gruz i drewno sprzedawano na rynku cywilnym.

Przedmoście Warszawa w 1920 roku

Władze wojskowe odrodzonej Rzeczpospolitej w 1918 roku doceniły znaczenie militarne linii fortyfikacji zabezpieczających od wschodu stolicę odrodzonego państwa, w styczniu 1919 roku polskie wstrzymały rozbiórkę umocnień. Dodatkowo poniemieckie umocnienia zyskały wojskową ochronę, która okazała się niewystarczająca do zabezpieczenia obiektów. Pomimo ochrony miejscowa ludność rozgrabiła znaczną część umocnień. W związku z brakiem środków finansowych na remonty oraz skuteczną ochronę, późnym latem 1919 roku zdjęto wojskową ochronę, co oznaczało cichą zgodę na dalszą rozbiórkę umocnień. Prace rozbiórkowe wstrzymano dopiero pod koniec czerwca 1920 roku w obliczu bolszewickiej ofensywy na Warszawę. Bezpośrednie zagrożenie stolicy spowodowało reaktywacje zniszczonych w większości fortyfikacji niemieckich oraz pogłębienie obrony przedmościa praskiego.
Gorączkowo podjęto nowe prace fortyfikacyjne tworząc pierwszą linię obrony, wysuniętą do przodu wobec dotychczasowych umocnień niemieckich – od Narwi wzdłuż dolnego biegu rzeczki Rządzy do Dybowa na wschód od Radzymina, przez Czarną przedmieściami Wołomina do Leśniakowizny, później potężnym pasmem wydm do Okuniewa i Nowej Miłosny, a dalej w płaskim terenie przez Michałówek do Wiązowny i Świdra do Karczewa. Dotychczas udało się rozpoznać jedyny dobrze zachowany odcinek od Okuniewa od Leśniakowizny, znajdujący się na terenie poligonu wojskowego. Odcinek Mlądz, Świder-Karczew-Przewóz był ledwie rozpoczęty i porzucony jeszcze przed nadejściem sił bolszewickich. W przeciwieństwie do innych odcinków umocnień dowódca XV Batalionu Saperów wielkopolskiej 15 Dywizji Piechoty kapitan Witold Butler skupił się na odbudowie dobrze zachowanych niemieckich umocnień od Wiązowny przez Emów, Jarosław do Nowej Wsi. Na tym odcinku nie zdążyły zacząć działać firmy rozbiórkowe wobec czego zachowało się ponad 50 żelbetowych schronów obserwacyjnych, biernych i dla broni maszynowej. Stare niemieckie umocnienia były pierwszą linią obrony, wykorzystano też istniejące wówczas w polskich rękach niemieckie plany rozmieszczenia i użycia artylerii. Na rogatkach Pragi przygotowywano też wewnętrzną III linię w oparciu o pozostałości carskich fortów.

Walki 1920

Pozycje od Okuniewa przez Michałówek, Wiązownę, Emów do Jarosławia (obecnie Józefów) obsadziła 15 Wielkopolska Dywizja Piechoty. Dowodził nią gen. Władysław Jung. Dywizja otrzymała też uzupełnienia w postaci kompanii marszowych, wchłonęła jednostki wartownicze i budowlane dotąd strzegące powstających umocnień. Okolice Wiązowny aż po Białek obsadził 59 wielkopolski pułk piechoty pułkownika Stanisława Wrzalińskiego z XXIX Brygady Piechoty. Część oddziałów 15 DP została rozmieszczona na przedpolu jako straże tylne, na linii Kąck – Pęclin – Wólka Mlądzka – Ostrów – Sobiekursk, i wycofała się przed północą 13 sierpnia po nawiązaniu kontaktu z nadchodzącym przeciwnikiem – 10 Dywizją Strzelców. Rejon Wiązowny obsadził 59 pułk piechoty: 3 batalion (wycofany spod Pęclina) odcinek między Górą Sobotów a Wiązowną i prawdopodobnie pozycję w Wiązownie, 2 batalion – odcinek pierwszej linii od Wiązowny do Michałówka a 1 (wycofany spod Kącka) pozostawał w odwodzie koło Majdanka. Artylerię rozmieszczono na tyłach, koło Falenicy, Aleksandrowa i Majdanka. Po południu 14 sierpnia 1920 od godz. 16 sowieckie oddziały rozpoczęły ataki na odcinku Emów – Wiązowna – Boryszew, odrzucił je gwałtowny ogień polskiej artylerii (wystrzelono tego dnia ponad 1500 pocisków) świetnie kierowany przez obserwatorów artyleryjskich prowadzących obserwację z żelbetowych schronów. Wykonane siłami około 500 bagnetów sowieckie ataki ponawiano je w tym rejonie od świtu 15 sierpnia, a w godz. 15.45-18.20 także na odcinku Emów – Białek. Wszystkie były odrzucane ogniem karabinów i karabinów maszynowych oraz rozpraszane przez artylerię, która udaremniała każdą próbę koncentracji sowieckich sił na przedpolu umocnień. Intensywny ogień artylerii i broni maszynowej nie dopuścił do walk wręcz na tym odcinku.
W następnych dniach z rejonu Wiązowny zostało wyprowadzone kontrnatarcie przez Duchnów na Mińsk Mazowiecki, skoordynowane z uderzeniem znad Wieprza wzdłuż Szosy Lubelskiej na Kołbiel. Kontratak 15 DP z Przedmościa w Kołbieli i Gliniance spotkał się z 14 DP nacierającą znad Wieprza. Doszło do odcięcia ,otoczenia i rozbicia 8Dywizji Strzelców oraz jednej brygady ze składu 10 Dywizji Strzelców która porażona gwałtownym polskim natarciem na Mińsk Mazowiecki została zepchnięta na zachód od Szosy Brzeskiej. Rozbite sowieckie jednostki małymi grupami wychodziły z okrążenia nie stanowiąc już zwartej siły bojowej. Walki w 1920 roku wykazały słabość inżynieryjnej rozbudowy wysuniętej polskiej I pozycji obrony. Prowizoryczne umocnienia wykonane w pośpiechu przy braku odpowiedniego zaplecza technicznego i materiałowego w częściowo w płaskim terenie (np. okolice Radzymina i Leśniakowizny) nie stanowiły większej przeszkody dla nacierających Bolszewików. Zostały szybko sforsowane przez bolszewików w pasie obrony polskiej 11 DP pod Dybowem, Ciemnem i Leśniakowizną i dopiero interwencja silnych odwodów 1 Armii umożliwiła zaryglowanie włamań a następnie odzyskanie pozycji. Prace fortyfikacyjno-konserwatorskie prowadzono skromnymi siłami do października 1920 roku. Później ich zaprzestano, i w 20-leciu międzywojennym pozycja uległa dewastacji i dalszym rozbiórkom.

Brückenkopf Warschau w latach 1940–1944

Po zajęciu Polski we wrześniu 1939 roku istniejące niemieckie fortyfikacje graniczne pozostały, za wyjątkiem tych w Prusach Wschodnich, kilkaset kilometrów od nowych granic z ZSRR. Szykujący się do decydującej rozprawy z Francją i Wielką Brytanią Niemcy nie chcieli zostawiać świeżych zdobyczy na pastwę zdradliwego sojusznika, jakim była sowiecka Rosja. Szybko przystąpiono do wytyczenia linii obronnej w oparciu o rzeki Narew, Wisła i San. Na kilku ważniejszych przeprawach zorganizowano ufortyfikowane przedmościa, mające charakter zaczepny, które stwarzały zagrożenie niemieckim kontratakiem dla przeciwnika próbującego forsować bariery wodne. Jednocześnie przedmościa broniły najdogodniejszych przepraw ze stałymi mostami drogowymi i kolejowymi, tak więc bez ich opanowania nie byłoby możliwe prowadzenie ofensywy w kierunku Niemiec. Na linii Narwi, Wisły i Sanu przewidziano duże przedmościa pod Różanem, Pułtuskiem, Warszawą, pomiędzy Dęblinem a Puławami, pod Annopolem i w Krzeszowie. Największym i najsilniej ufortyfikowanym przedmościem miało być Przedmoście Warszawa.
Budowę pozycji, opartej częściowo o umocnienia z lat 1915–1916 oraz 1920, rozpoczęto na wiosnę 1940 roku od wykonania drogi rokadowej i dróg dojazdowych w pobliże miejsca budowy poszczególnych schronów. Wykonywano je albo z betonowych płyt na całej powierzchni jezdni z szerszymi mijankami lub tylko pod koła dla pojazdów, albo z nawierzchnią z czerwonej cegły.
Wznoszenie samych schronów rozpoczęto wiosną 1941 roku. Łącznie na Przedmościu Warszawa udało się Niemcom wybudować co najmniej 19 żelbetowych schronów, czyli umocnień stałych (Ständige Bauten):

  • Mapka Przedmościa

    Rozmieszczenie schronów z lat 1940-41

    4 schrony dla obserwatora artylerii Regelbau 120a (z kazamatą flankującą wejście),

  • 1 schron dla obserwatora artylerii Regelbau 120b (bez kazamaty flankującej),
  • 12 schronów bojowych Regelbau 514 (schron dla k.m. do ognia bocznego),
  • 2 schrony bierne Regelbau 501 (ukrycie dla 15 żołnierzy).

W budowie na etapie wylanego fundamentu były kolejne 3 lub 4 kolejne obiekty.

Ponadto na całej linii głównego oporu, co 20-100 metrów, a także w odpowiednim od niej oddaleniu, wykonano liczne polowe punkty oparcia (Feldmäßige Anlagen):

  • 65 polowych punktów oporu do obrony okrężnej (Stützpunkt),
  • 951 ukryć dla piechoty z blachy falistej i drewniano-ziemnych,
  • 45 polowych punktów dla obserwatorów artylerii,
  • 85 stanowisk dla dział polowych i p-panc.

Rozwinięto ponadto 115 km trzyrzędowych, przeciwpiechotnych przeszkód z drutu kolczastego na stalowych i drewnianych słupkach (często w dwóch równoległych pasach) typu Flandernzäun.
W ramach budowy przeszkód przeciwko pojazdom (Kraftwagen-Hindernisse) wykonano:

  • 19 km rowów p-panc. (Panzerabwehr-Spitzgräben),
  • 33,6 km stalowych przeszkód przeciwko pojazdom, tzw. jeży (Igelhindernissen),
  • 54 km dróg fortecznych.

Rozkaz z 14 maja 1941 roku nakazywał zaprzestanie budowy nowych umocnień i dokończenie  tylko najbardziej zaawansowanych prac.
Rozbudowę pozycji (być może częściowo zdemontowanej w latach 1942–1943) wznowili Niemcy na wiosnę 1944 roku przy pomocy jednostek wartowniczych, saperów i ludności cywilnej. Próba masowego wykorzystania do prac fortyfikacyjnych ludności Warszawy, czyli zarządzenie Ludwiga Fischera, gubernatora dystryktu warszawskiego, z 27 lipca 1944 r., by następnego dnia 100 tysięcy polskich mężczyzn i kobiet w wieku od 17 do 65 lat stawiło się do pracy przy budowie umocnień nad Wisłą, zostało zignorowane przez ludność cywilną. Nazajutrz, 28 lipca, do umocnień dotarły czołówki sowieckiej 2 Armii Pancernej.

Walki w 1944

Słabo obsadzona pozycja nie była wymagającą barierą dla Rosjan. Stalowa nawałnica trzech korpusów pancernych (3, 8, i 16 KPanc.) wykorzystała fakt, iż skromne siły niemieckie musiały bronić rozległego frontu od Wisły po Mińsk Mazowiecki siłami jednej dywizji piechoty wspartej przerzucanymi z frontu włoskiego oddziałami Dywizji Pancerno-Spadochronowej „Herman Göring” i jednostkami wartowniczymi o niewielkiej wartości bojowej.

Sytuacje dodatkowo skomplikował fakt, iż dowódca Grupy Armii Środek Feldmarszałek Model nakazał opuszczenie umocnionej pozycji i prowadzenie walk na dalekim przedpolu pozycji. Żołnierze 73 DP pomaszerowali do Garwolina, czyli 35 km od umocnień Przedmościa w Świerku. Przez dwa dni niemiecka piechota 73 DP oraz nadciągające dopiero na pole bitwy pododdziały pancerne Dywizji Pancerno- Spadochronowej Herman Goering i 19 DPanc skutecznie hamowały w walkach odwrotowych i licznych kontratakach napór 3 i 8Korpusów Pancernych sowieckiej 2 Armii Pancernej nacierającej wzdłuż Szosy Lubelskiej i na wschód od niej. Włączenie się do walki trzeciego dużego związku pancernego tej armii – 16 KPanc. – nacierającego na zachód od Szosy Lubelskiej, spowodowało niemiecki odwrót w okolice Kołbieli (10 km na przedpolu pozycji w Świerku). Sowiecka 107 Brygada Pancerna wykorzystując brak poważniejszych sił niemieckich na zachód od Szosy Lubelskiej dokonała spektakularnego blisko 100-kilometrowego 12-godzinnego rajdu bocznymi drogami spod Dęblina do Celestynowa, Dąbrówki, Okołów i Pogorzeli bez kontaktu bojowego z nieprzyjacielem. W Pogorzeli i Okołach pod wieczór 28 lipca 1944 Sowieci dotarli do nieobsadzonych umocnień Przedmościa i dokonali bezkrwawego przełamania pustej pozycji obronnej. Sowiecka 107 Brygada Pancerna potrzebowała aż doby na odtworzenie swej zdolności bojowej (remonty, tankowanie pojazdów, odpoczynek załóg). Rankiem 29 lipca na pozostającą w obronie brygadę pancerną trafił nadciągający z Otwocka niemiecki pociąg pancerny nr 74, który miał dozorować linię kolejową Otwock–Pilawa. Z obustronnego zaskoczenia obronną ręką wyszli Rosjanie, uszkadzając pociąg pancerny, który z postrzelanym przez czołgowe działa parowozem zdołał wycofać się jedynie na północ od Pogorzeli, gdzie w południe dobiły go sowieckie czołgi. Sowieccy zwiadowcy-fizylierzy 107 BPanc., wykorzystując odpoczynek brygady pancernej, przeprowadzili piesze rozpoznanie i uzyskali kontakt z polskim ruchem oporu w okolicach Brzezinki i Janowa. Napotkali żołnierzy plutonu karczewsko-otwockiego kompanii „Kunegunda” Armii Krajowej pod dowództwem Jana Sikorskiego ps. „Dobrosław”. Oddział wywodził się z Narodowej Organizacji Wojskowej, scalonej w 1942 r. z Armią Krajową. Kompania „Kunegunda” Od maja 1944 r. oddział obserwował wznowienie prac fortyfikacyjnych na Przedmościu. Wielu członków zgrupowania zatrudniło się przy pracach fortyfikacyjnych, co ułatwiało poruszanie się w umocnionej strefie i dokładne rozpoznanie fortyfikacji w terenie. Napotkanymi przez Sowietów partyzantami byli Feliks Latoszek i Stanisław Zieliński, zatrudnieni przy budowie umocnień. Partyzanci przebrali rosyjskich zwiadowców za chłopów budujących umocnienia i pomogli dokładnie rozpoznać niemieckie umocnienia w rejonie Brzezinki, Janowa oraz Wygody, a także niemiecki sztab i centrum łączności w dominującym nad okolicą murowanym budynku młyna Sucheckich, który zapewniał dobre warunki obserwacji na przedpole pozycji. Przewodnicy wskazali też przejścia w zaporach oraz bezpieczne przejazdy przez podmokły, zdradliwy dla wojsk zmechanizowanych bagienny teren na przedpolu. Pojawienie się sowieckich zwiadowców postawiło w stan alarmu całe zgrupowanie plutonu karczewsko-otwockiego. Na rozpoznane w dzień niemieckie zgrupowanie uderzył 87 samodzielny armijny batalion motocyklowy wsparty czołgami T-34/85. Była to jednostka wyspecjalizowana w prowadzeniu dalekich rajdów przed ugrupowaniem własnych wojsk, doświadczona w pościgu i zaskakujących atakach mających na celu dezorganizację obrony nieprzyjaciela i uniemożliwienie planowego odwrotu oraz obsadzenia umocnień. Jednostka wyszła z rejonu Reguta i nacierała w dwóch kolumnach. Pierwsza, poprzez Lasek, Dąbrówkę, Dąbrowiecką Górę, lasami i ceglanymi drogami fortecznymi, dotarła pod Anielin i Dąbrowę, wykorzystując poranne przełamanie pozycji pod Okołami. Druga kolumna przez Tabor, leśnym piaszczystym traktem, dotarła do Łukówca a stąd gwałtownie uderzyła na Brzezinkę, Dąbrowę i Janów. O zmierzchu w Brzezince nastąpił dwustronny atak i wyjście na tyły niemieckich umocnień. Czołgi i motocykliści kierowały się na zachód w kierunku dzisiejszej Szosy Dęblińskiej (obecnie Droga Wojewódzka nr 801) a następnie na północ w kierunku Karczewa i Otwocka. Ogień czołgowych dział kalibru 85 mm wzniecił pożar młyna Sucheckich dezorganizując dowodzenie i obronę odcinka. Kolejne pociski zdmuchnęły płonąca konstrukcję co ocaliło budynek. Zszokowani zaskakującym atakiem z boku i od tyłu niemieccy obrońcy pozycji ze składu 944 Batalionu Ochronnego oraz 73 batalionu fizylierów w panice porzucili umocnienia uciekając w kierunku Świdrów Małych, podmokłymi łąkami od zachodu mijając Karczew do którego wkroczyli już zwycięscy motocykliści i czołgi 87 armijnego batalionu motocyklowego. W panicznym i bezwładnym odwrocie zapomniano o samotnej kompanii z 944 Batalionu Ochrony obsadzającej Nadbrzeż. Pozostawieni własnemu losowi niedoszli obrońcy Nadbrzeża porzucili umocnienia i wieczorem skupili się na wale wiślanym w oczekiwaniu na przeprawę przez Wisłę. Żołnierze plutonu otwocko-karczewskiego, zawczasu ukryli wszelkie łodzie rybackie poza obszarem wsi. Niemcom udało się zarekwirować tylko jedną łódź której przewoźnicy po jednym transporcie kilkunastu Niemców na zachodni brzeg spłynęli w ciemnościach w dół rzeki i ukryli łódź. Zdesperowani Niemcy szykowali się do forsowania rzeki wpław i przy pomocy zdobytych w zabudowaniach beczek, drewna oraz podręcznych środków przeprawowych. Zajętych kleceniem na międzywalu tratw Niemców zaskoczyła drużyna z Nadbrzeża plutonu karczewsko-otwockiego, sprawnie zajęła górujące nad Niemcami stanowiska na wale przeciwpowodziowym i otworzyła ogień na w stronę Wisły – tak by nie zaszkodzić cywilom zmuszonym do pomocy przy budowie tratw. Po stronie niemieckiej wybuchła panika i oddział poszedł w rozsypkę, większość uciekających, przekonanych że za atakiem stoją Sowieci, ratowała się skokiem do Wisły porzucając ekwipunek oraz broń. O świcie 30 lipca 1944 roku Nadbrzeż był wolny. Porzuconą broń zebrali partyzanci. Zdobycz była znaczna: 5 karabinów maszynowych MG 42 na dwójnogach, 38 karabinów Mauser 98k, 5 granatników przeciwpancernych panzerfaust, hełmy, lornetki, amunicja oraz ciężarówka. Partyzancki patrol wykonał zwiad na zachodni brzeg Wisły, nieobsadzony jeszcze przez Niemców, a następnie pomaszerował do Karczewa. Partyzanci objęli w mieście służbę wartowniczą oraz porządkową. Sowieccy motocykliści w nocy zajęli Otwock. Niemcom udało się wysadzić mosty na Świdrze pomiędzy Józefowem a Otwockiem, a przerzucone z Konstancina niemieckie zgrupowanie dział pancernych i piechoty zdołało odeprzeć sowieckie próby sforsowania Świdra. W tym samym czasie gdy zwiadowcy rozpoznawali niemieckie umocnienia do boju wkraczała sowiecka 186 Brygada Pancerna. Wykorzystała wyłom w umocnieniach wykonany przez 107 BPanc. i śmiałym natarciem zajęła Jabłonnę, Świerk i Wólkę Mlądzką gdzie uchwyciła żelbetowy most na Świdrze (zachowany do dziś). Sowieckie czołgi zastały na drodze tabory i kuchnie polowe 73 Dywizji Piechoty wciąż broniącej Kołbieli. Gwałtowny atak doprowadził do paniki i rozbicia niemieckich taborów, w ręce zwycięzców w okolicach Rudki wpadł też dowódca niemieckiej Dywizji gen. Fritz Franek wraz z adiutantem. Dwustronne oskrzydlenie niemieckiej 73 DP dotąd skutecznie broniącej Kołbiel-Siennica spowodowało gwałtowny odwrót tej formacji w kierunku na Mińsk Mazowiecki i Dębe Wielkie, do 31 lipca gdy przerzucone ciężarówkami z Mińska niemieckie pododdziały obsadzą pozycje ryglową dywizja faktycznie przestanie brać udział w walkach o Wiązownę i Pohulankę. 30 lipca 1944 roku, korzystając ze zdobytego mostu na Świdrze, 186 i 107 Brygady Pancerne po krótkiej walce zajmują Wiązownę (najpotężniejszy punkt oporu Przedmościa) i Majdan, likwidując niemieckie umocnienia. Czołgi miały ułatwione zadanie, nacierając od południa i zachodu na puste bądź niedostatecznie obsadzone umocnienia. Sowieckie zgrupowanie dociera na przedpola kolejnego potężnego punktu oporu na Pohulance, którego nie jest w stanie zdobyć aż do 8 sierpnia. Odnosi za to sukces, docierając przez kompleks leśny do Radości i Międzylesia. W nocy z 30 na 31 lipca niemieckie zgrupowanie, dotąd skutecznie broniące Józefowa, ewakuuje się na zachodni brzeg do Konstancina, wysadzając za sobą most na Wiśle w Świdrach Małych. Dzień później otwartą 30 lipca drogę na Warszawę przegrodzi im dopiero niemiecka 73 DP, ewakuowana spod Mińska Mazowieckiego i Dębego.
Rosjanie do 31 lipca osiągnęli linię Zerzeń, Międzylesie, Pohulanka, Mińsk Mazowiecki, gdzie żołnierze niemieckiej 73 Dywizji Piechoty oraz jednostek wartowniczych wykonali pozycje ryglującą. Składała się ona z kilku linii rowów strzeleckich, wzmocnionych drewniano-ziemnymi ukryciami, pól minowych i zasieków z drutu kolczastego oraz stanowiskami artylerii. Na tych pozycjach Niemcy powstrzymali niewielki nacisk Sowietów do czasu szturmu na Pragę, rozpoczętego 10 września 1944 roku. Przełamanie pozycji ryglowej pod Międzylesiem przez polską 1 DP im. Tadeusza Kościuszki i utrata Pragi doprowadziły do opuszczenia pozostałych umocnień Przedmościa od Ryni do Nadmy i odwrotu za kanał Żerański. Kolejne natarcia wojsk sowieckich i 1 Armii Polskiej gen. Berlinga zredukowały obszar Przedmościa do terenów wokół Nowego Dworu Mazowieckiego. Pozbawione strategicznego znaczenia Przedmoście zostało oddane bez walki w styczniu 1945 roku.
Większość schronów została wysadzona przez sowieckich lub polskich saperów, po przejściu frontu do końca września lub początku października 1944. Świadczy o tym np. sowiecka kronika filmowa z 1944 roku, na której schrony z rejonu Starej Miłosnej są już zniszczone. Miało to zapobiec ich ponownemu wykorzystaniu przez Niemców w przypadku zmiany sytuacji strategicznej. W kolejnych latach następowała dalsza dewastacja resztek schronów na skutek demontażu elementów stalowych, wysadzania niewybuchów, zaśmiecania czy pod wpływem czynników naturalnych.